Orelec - zapraszamy w Bieszczady!
WITAMY w ORELCU > WAŻNIEJSZE EPIZODY Z DZIEJÓW ORELCA > Lata okupacji niemieckiej i sowieckiej (1939 – 1944)

Lata okupacji niemieckiej i sowieckiej (1939 – 1944)

1939 r. - 10 września do wsi wkroczyli Niemcy, a ich samoloty bombardowały linię kolejową i jadące na wschód pociągi. Pod koniec miesiąca Niemcy cofnęli się za San, a 29 IX do wsi weszli Rosjanie dochodząc do Bóbrki, Myczkowiec, Zwierzynia i linii Sanu. Orelec znajdował się tuż przy granicy rosyjsko-niemieckiej i nieustannie okupowany był przez wojska sowieckie. Bolszewicy wprowadzili własne rządy. NKWD natychmiast aresztowało nauczycieli, listonoszy, gajowych, policjantów, polskich żołnierzy i część kolejarzy. Wywieziono ich na Sybir jako „element mający trudności z dostosowaniem się do nowego ustroju”.
Obok istniejącej szkoły polskiej Rosjanie otworzyli we wsi również szkołę ukraińską. Oczywiście w szkole polskiej uczono po rosyjsku, a niemal wszyscy nauczyciele polscy z tego obszaru okupacyjnego zostali aresztowani przez NKWD i wywiezieni w głąb Rosji. Ich miejsce zajęli nauczyciele stalinowscy i rozpoczęli rusyfikację. Nauczycielka z Orelca Maria Dobrowolska ucząca małe dzieci czytać i pisać cudem uniknęła deportacji. Uczyła przez cały okres okupacji i po wojnie. Rosjanie dążyli do skłócenia Polaków z Rusinami podsycając szowinizm i nacjonalizm ukraiński. Funkcje sołtysów, kierowników kołchozów i wszelkie drobne funkcje kierownicze powierzali wyłącznie Ukraińcom.
W pobliskich Myczkowcach bolszewicy ulokowali swoje Komando. Stamtąd przyjeżdżał do Orelca ich oficer polityczny Kiryn i zawiązywał w całej okolicy kołchozy. Żyd Manaster uciekł do Leska i tam się ukrywał wśród swoich, aż do zakończenia okupacji sowieckiej. Rosjanie nie prześladowali Żydów i specjalnie się nimi nie interesowali. Na obszarze majątku dworskiego w Orelcu utworzyli kołchoz.

1940 r. -Na wiosnę 1940 r. bolszewicy rozpoczęli budowę bunkrów i umocnień nad Sanem tzw. „Linię obronną Mołotowa”. Zapędzili do pracy przy niej ludzi z całej okolicy. Równocześnie wysiedlili do niemieckich wsi-kolonii zakładanych w czasach zaboru austriackiego (tzw. kolonizacja józefińska) oraz w okolice Turki mieszkańców części Bóbrki, Myczkowiec i Zwierzynia, którzy mieli domy położone nad samym Sanem. Odsłaniali w ten sposób pole ostrzału dla budowanych bunkrów. Ludzie panicznie bali się bolszewików i wykonywali wszystkie ich polecenia. Za jakikolwiek objaw niezadowolenia groził Sybir lub kula w łeb. Powszechnie odczuwano głód.

1941 r. - Po wyparciu bolszewików w VI 1941 r. przez wojska hitlerowskie tę samą politykę „dziel i rządź” kontynuowali Niemcy. Do Orelca wrócił na krótko Żyd Manaster, ale gdy się zorientował, że Niemcy zaczynają aresztować inteligencję żydowską ponownie uciekł do Leska i nadal się tam ukrywał z rodziną. We wsi panował spokój, nie było policji ukraińskiej ani partyzantki w okolicy. Na ludzi nałożono kontyngenty. Wolno było trzymać tylko 1 krowę, dlatego też część gospodarzy pasła i przechowywała większość swoich krów i świń na leśnych polanach. Niemcy bali się lasu i tam nie zaglądali. Wprowadzali jednak wszędzie porządki. Na przykład we wsi nakazali wyprostować potok płynący zakrętami, zabagniony i zarośnięty łozinami, poprawić jej stan sanitarny, budowali ze Stefkowej do Orelca drogę przez Żuków, ale nie dokończyli jej przed wyzwoleniem.

1942 r. – latem Niemcy zaczęli aresztowania Żydów w całych Bieszczadach. Dwóch żołnierzy niemieckich wyprowadziło drogą do Uherzec trzy rodziny żydowskie mieszkające w Orelcu. Tam załadowano ich do pociągu jadącego w kierunku Ustrzyk Dolnych. Tym samym transportem ze stacji w Łukawicy wieziono też Żydów leskich i rodzinę Żyda Manastera z Orelca ujętą w Lesku wraz z trzema jego synami: Joszkiem, Berkiem i Szmulem. Gdy pociąg złożony z wielu wagonów jechał wolno pod górę w Stefkowej kilku młodych i silnych Żydów wyłamało drzwi wagonu i uciekło. Jednym z uciekinierów był Szmul, syn Żyda Manastera, który dotarł do Orelca i ukrył się pod żłobem w stajni Jana Skotnickiego. Gdy wieczorem gospodarz wszedł do stajni Szmul cichutko zawołał: „Panie Skotnicki, to ja Szmul. Uciekłem z wagonu którym Niemcy wywieźli moją rodzinę. Niech mnie pan zawiezie do Leska do Zwonarza.” Skotnicki był przerażony. Za ukrywanie Żyda groziła śmierć całej rodzinie i spalenie domu. Jednak wzruszony jego błaganiem rankiem zawinął młodzieńca w snop słomy, położył na wozie, przyłożył drugim wielkim snopem o podobnej wielkości i powiózł do Leska furmanką jako słomę do sienników dla Zwonarza. W owym czasie u Józefa Zwonarza znajdował się warsztat niemiecki i nikt nie spodziewał się, że w piwnicy pod nim ukrywają się Żydzi. Gdy Skotnicki zajechał furmanką na podwórze Zwonarzów zdębiał zobaczywszy Niemców. Zdołał się jednak opanować i donośnym głosem zawołał: „Panie Zwonarz przywiozłem słomę na sienniki”. Tenże zaskoczony po chwili domyślił się o co chodzi i odpowiedział: o jak dobrze, bo już trudno nam spać na starych. Podjedźcie gazdo pod drzwi i pomóżcie wnieść do izby. Zorientowawszy się, że Niemcy są w warsztacie szybko wnieśli we dwóch snopy do domu. Nie znane są dalsze losy Szmula ani rodziny Manasterów. Józef i Franciszka Zwonarzowie 9 IX 1980 r. otrzymali medal „Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata”. (relacja Pana Bronisława Nawrockiego).

1943 r. - z zachowanych dokumentów wiemy, iż 1 IX 1943 r. do szkoły polskiej w Orelcu uczęszczało 45 uczniów i ich nauczycielką była Maria Dobrowolska. Szkoła ukraińska liczyła wówczas 57 uczniów i 1 nauczyciela. Przetrwała ona do 1944 r. tj. do wyzwolenia wsi przez wojska IV Frontu Ukraińskiego.

1944 r. - Od początku sierpnia front stał na szczycie Gór Słonnych i nastąpiła przerwa w działaniach wojennych. Niemcy wycofywali się na południe szykując obronę na linii Karpat. We wsi zostały tylko ich posterunki. 15 września nad wsią pojawiły się samoloty sowieckie rozeznające pozycje Niemców. Zostały one ostrzelane nad Orelcem z broni maszynowej z dwóch niemieckich okopów rozlokowanych po obu stronach drogi. Wówczas samoloty zniżyły lot i ostrzeliwując wieś z broni pokładowej zaczęły zrzucać bomby. Spłonął wówczas drewniany budynek 1-klasowej szkoły polskiej, w którym mieszkała nauczycielka Maria Dobrowolska, jej dobytek i kilkanaście chat krytych strzechą. Zginęło też kilka osób od ostrzału, bomb lub dymu w piwnicach. Ludzie ze spalonych domów zamieszkali w opuszczonym dworze.
W dniu następnym Rosjanie zaatakowali nagle na całej linii frontu i po południu byli już w Orelcu. Przez wieś jechało wtedy około 10 czołgów w kierunku Bóbrki, a za nimi szli w tyralierze żołnierze IV Frontu Ukraińskiego pytając jak daleko do Berlina.
Za sowieckimi sołdatami, którzy zostawiali broń Ukraińcom przyszło NKWD, a potem UPA ze wschodu. I wówczas zamiast wolności zaczął się najstraszliwszy terror. Powszechne poczucie strachu o życie wprowadziło kilkunastu młodych chłopców narodowości rusińskiej z Orelca, którzy wstąpili do UPA i poczuli się „Ukraińcami”. Tutaj się wychowali i wszyscy ich doskonale znali. Mając ciche wsparcie stacjonujących w Olszanicy żołnierzy NKWD i żołnierzy ukraińskich oraz przybyłych za frontem ze wschodu „szowinistów” ukraińskich opanowali wieś i zaczęli w niej rządzić nocami. Wszyscy się ich bali, bowiem mogła im przyjść z pomocą liczna sotnia UPA sformowana za lasem w pobliskiej Stefkowej, która już przed wojną uchodziła za wieś ukraińską. Nadal trwała wojna, a mieszkańcy Orelca ponownie znaleźli się pod rządami sowieckimi. Kilku młodych chłopców narodowości ukraińskiej wcielono do Armii Czerwonej i wysłano na front.